fbpx

02 kwietnia 2021

Wielkanocne zapachy w Krakowie. Przepis na chrzanówkę

Ach te świąteczne zapachy. Kiełbasy z prawdziwego mięsa, naczosnkowane, ze smakowitą galaretką i szynki z Podstolic, takie jak kiedyś u babci i mamy. Baby, mazurki i serniki zrobione już własnoręcznie –  namawiają do grzechu. Ślinka cieknie, a tu Wielki Piątek. W przestrzegającym tradycji Krakowie to dzień, w którym od stołu nie wstaje się sytym. Mięsne specjały dostępne są dopiero po święconym.

Co zrobić by głód nie przyćmił umysłu?

Dziś w wielu krakowskich domach podaje się bardzo prostą, ale niezwykle smaczną potrawę. Ziemniaki w mundurkach i śledzia pod pierzynką ze śmietany. My dokładamy do tego jeszcze jabłko, szarą renetę startą na grubej tarce. I nie nazywalibyśmy się sybarytami, gdyby na obranym z łupinki ziemniaku, nie rozpuszczały się wiórki świeżego masła. Taki postny posiłek można z wielkim zadowoleniem celebrować bez szkody dla duszy oczyszczonej.

Przy współczesnym tempie życia, nawet mieszkańcy stołecznego królewskiego miasta, o których w anegdotach opowiada się, że zawsze mają czas, są z tym czasem na bakier. Świąteczne sprawunki często robi się na ostatnią chwilę. W Krakowie nie tyle jednak zakupy, co miejsce w którym się je robi jest ważne. Tym miejscem jest Stary Kleparz. Prawdziwi piewcy krakowskiej tradycji nie wyobrażają sobie kupienia specjałów w innym miejscu. Tam warzywa, mięsa, sery są najświeższe, tam ma się swoje ulubione stoiska, i tych samych od wielu lat kupców, u których babcia, mama i ciocia kupowały najlepsze produkty.

W tym miejscu interesy robiło się już od połowy XIV wieku. Wiele wody w Wiśle upłynęło, wiele wydarzeń historycznych przeszło na karty podręczników szkolnych, a kwartał ziemi między ulicami Basztową a świętego Filipa niezmiennie służy kupcom i mieszkańcom. W PRL to właśnie na Kleparzu kupowało się produkty, niedostępne gdzie indziej. Dziś nabyć tam można produkty najprzedniejsze, pierwszej jakości, przywożone z miejsc gdzie smog nie sięga, czyli z terenów, gdzie powietrze pachnie ładniej a jadło lepiej smakuje.

Trzemy chrzan. Kupiony oczywiście na Kleparzu od pani Marii. Dorodny, kręci w nosie, łzy płyną. Łzy szczęścia. Pyszna chrzanówka z tych pięknych korzeni będzie. Dobre święta szykują się w Krakowie.

Przepis na chrzanówkę

(ale nie na nalewkę) tylko na wielkanocną zupę popularną w całej Małopolsce – jadaną zazwyczaj na obiad i nazywaną również w zależności od regionu i użytych ostatecznie składników: sodrą, chrzonicą, krzonowiną, święceliną, żurem chrzanowym. Jedno jest zawsze wspólne dla miejscowych wersji –  tarty chrzan!

Jak zrobić zupę chrzanówkę?

U nas w domu robimy ją tak: 

  • Bierzemy wszystkie resztki i okrawki wędlin i mięs z wielkanocnego śniadania: szynkę, kiełbasy, boczek, wędzonkę i wrzucamy do wywaru U nas jest to po prostu wywar z szynki, którą gotujemy zaraz przed świętami (tylko raz w roku właśnie na święta wielkanocne).
  • Jeśli nie mamy wywaru to okrawki  zalewamy od razu serwatką lub kwaśnym mlekiem (takim prawdziwym wiejskim kupionym na Kleparzu) i dodajemy kilka łyżek świeżo utartego chrzanu.
  • Gotujemy około godziny, sprawdzamy jak bardzo jest chrzanowa i ewentualnie jeszcze „ostrzymy” dodatkowo chrzanem.
  • Zaprawiamy tłustą, gęstą kwaśną śmietaną z łyżką mąki, dodajemy rozgnieciony ząbek czosnku i wrzucamy sporo koperku (może być też  rozmaryn lub majeranek).
  • Koniecznie podajemy z wkrojonymi jajami na twardo i dobrym wiejskim chlebem z masłem.

I wtedy stan naszego zachrzanienia sięga zenitu.

Pysznych chrzanowo-jajecznych Świąt Wam życzymy.

Jakie wino na Wielkanoc?

To bardzo częste pytanie które słyszymy, a odpowiedź na nie jest i prosta i trudna, bo wybór jest ogromny. Podejmujemy więc to wyzwanie – ale nie sami. Naszym gościem w tym przedświątecznym podcaście jest Wojciech Giebuta – dziennikarz i sommelier z ponad 20 letnim doświadczeniem w podróżach winiarskich. PODCAST DO POSŁUCHANIA TUTAJ.

Polecamy. Bo warto!

Wydarzenia. Degustacje. Miejsca. Produkty.